swiadectwa
Robert ”Litza” Friedrich
2011-05-24
- polski gitarzysta i wokalista – m.in. 2Tm2,3 i Arka Noego.
Dostałem przed chwileczką taki breloczek, na którym jest napisane „Nie wstydzę się Jezusa”. Można nosić taki breloczek, a można zapytać: czy ten breloczek da się zastąpić swoim życiem, tzn. czy można byłoby w jakikolwiek sposób poznać, że rzeczywiście się Go nie wstydzę? Przychodzi mi do głowy tylko radykalna postawa: wtedy widać, że ktoś nie wstydzi się Chrystusa, mało tego – w Niego wierzy i ma ufność, że Jego zmartwychwstanie jest początkiem nowego życia, jego samego, czyli mnie...

zobacz film ze świadectwem Litzy

Miałem taką płytę zespołu Flapjack, tytuł płyty był „33”. Chcieliśmy dać ten fragment z Ewangelii: Mt 10,33. Myślałem, żeby takie coś zaśpiewać: „Kto się Mnie nie zaprze przed ludźmi, tego się nie zaprę i Ja przed Ojcem”, ale na tamten czas to było jeszcze za mocne. Dzisiaj mogę powiedzieć, że to co robimy z Arką Noego, to co staramy się robić z zespołem 2Tm 2,3, to co staramy się robić w rodzinach, we wspólnotach jest niczym innym jak powiedzeniem głośnym wszystkim naokoło – może to nie jest popularne – że w Kościele i Chrystusie jest życie. Nie wstydzę się Jezusa!

Muszę powiedzieć o takich dwóch bardzo ważnych rzeczach, o których się zapomina. Chrześcijaństwo to jest przede wszystkim umieranie dla nieprzyjaciół, kochanie nieprzyjaciół, akceptowanie krzyża. Co to znaczy akceptowanie krzyża? Ja mam siódemkę dzieci, mam żonę. Jakbym tu teraz powiedział, że moim krzyżem jest być mężem i ojcem, to wielu mogłoby się zgorszyć, ale przecież na krzyżu jest życie. Jeśli małżeństwo jest krzyżem Zmartwychwstałego Chrystusa, to człowiek na tym krzyżu wypoczywa i jest zadowolony, i czuje, że to życie ma sens, i to cierpienie na krzyżu też ma sens. Ale kiedy człowiek nie akceptuje swego krzyża, jest mu bardzo trudno. Wystarczy spojrzeć na nasze rodziny wstecz, na naszych rodziców, którzy nie wytrzymali tego krzyża i krzyż ich przygniótł. Po prostu się rozwiedli: rodzice moi i mojej żony. Kiedy ja się poznałem z moją dziewczyną, chcieliśmy budować nasze małżeństwo na jakimś fundamencie, który się nie rozwali po miesiącu, dwóch miesiącach albo po paru latach. Chcieliśmy mieć dzieci – widzieliśmy, że to przekracza nasze możliwości, nasze siły – ludzkie możliwości, ludzkie siły… Tak się złożyło, że kiedyś w kościele, w naszej parafii pw. Najświętszego Zbawiciela w Poznaniu na Fredry usłyszeliśmy katechezy, które mówiły o tym, że ruszając taką drogą, jak Abraham możemy mieć wiarę dojrzałą. To znaczy nie taką wiarę, że się wzruszamy, kiedy Ojciec Święty do nas pięknie mówi albo kiedy odchodzi na drugi brzeg, albo kiedy wspominamy Jego beatyfikację czy rocznicę śmierci, tylko żeby raczej się wsłuchiwać się w treść tego, co On mówił przez całe swoje życie i do dzisiaj mówi – bo jako chrześcijanie wierzymy, że ludzie nie umierają. Nasz Bóg jest Bogiem żywych. Oparliśmy się na Jezusie Chrystusie. Weszliśmy do takiej wspólnoty, gdzie obiecano nam, że idąc tą drogą krok po kroku być może będziemy mieli dojrzałą wiarę. To znaczy, że będziemy cieszyć się z tych trudności, które mamy. Jeśli będziemy mieli kogoś, kto nas niszczy, kto nas osądza, kto nas oszukuje, kto o nas źle mówi, to będziemy mu błogosławić. Po ludzku to się po prostu nie da. Pamiętam, kiedyś usłyszałem, że ktoś musi oddać życie, żeby drugi mógł żyć – to zrobił właśnie Chrystus, dlatego się Go nie wstydzę. Ale pytała mnie też młodzież po koncertach – często mamy okazję porozmawiać poważnie, bo w tym hałasie nie da się czasem usłyszeć słów do końca – czy ja kogoś rzeczywiście widziałem, kto oddawał życie, żeby drugi mógł żyć. W każdej rodzinie to jest. To znaczy – byłem przy czterech porodach z siódemki dzieci, które mamy i widziałem, że moja żona jest gotowa oddawać swoje życie, żeby to nowe życie mogło być.

zobacz film ze świadectwem Litzy

Ja jestem artysta-egoista, jestem muzykiem i wychodzę na scenę nie po to, żeby zająć ostatnie miejsce, ale raczej żeby doceniano to, co robię. To jest sytuacja bardzo trudna – jakby to powiązać z krzyżem Chrystusa, to czasami jest tak, jak po dwóch różnych stronach barykady. Natomiast widzę, że i scena, i twórczość, i sztuka nie dają mi tyle szczęścia, co bycie w tym powołaniu. Bycie mężem, bycie ojcem, ale przede wszystkim bycie chrześcijaninem. Może ja zagmatwałem to wszystko, ale to jest tak poważny temat, że moglibyśmy gadać tutaj godzinami.

Chcę to (brelok) nosić, bo nie wstydzę się Jezusa. On naprawdę odmienił całe moje życie i ten fundament, o którym marzyliśmy z moją dziewczyną, położył i nasze małżeństwo jest trwałe. Ten krzyż, na którym jesteśmy razem z moją żoną, jest złoty, jakby błyszczący Jego Zmartwychwstaniem. To nie jest krzyż, który nas przygniata. Bez Jezusa nie ma szans!

Dostałem cały worek tych breloczków i myślę, że on się przyda, bo teraz ruszamy na trasę koncertową z naszym nowym zespołem Luxtorpeda. Często rozmawiamy o poważnych rzeczach z młodzieżą. Młodzież nie jest głupia i ci, co słuchają rockowej muzyki nie są wcale jakimiś oszołomami czy wariatami. Jest to młodzież, która z jednej strony kontestuje tę rzeczywistość, która jest, a z drugiej strony pyta: „Co w takim razie jest w zamian?”. Jest okazja wtedy gadać z takim starszym gościem jak ja, który mówi: „Słuchaj, zaryzykuj i jeśli zaryzykujesz, i nie będziesz się wstydził Chrystusa, to On czeka, żeby ci pomóc. Tylko rusz – zaryzykuj”. Może wtedy taki breloczek na pamiątkę tego spotkania i tych poważnych rozmów się przyda, kiedy ten człowiek będzie miał jakiś krzyż w swoim życiu, którego nie będzie miał siły nieść, w końcu zawoła: „Jezu, ratuj!”. I Pan Bóg naprawdę ratuje...

zobacz film ze świadectwem Litzy
 

hairka
Jezus czekał na mnie 48 lat, teraz kocham go z dnia na dzień coraz mocniej, myślę o Nim codziennie i rozmawiam z Nim często, jest moim sensem, powietrzem, nie potrafię żyć bez niego, czuję głód eucharystii, modlę się za wszystkich tych, którzy go nie znają, nie ufają mu, ni kochają go. Nie potrafię nawet opisać jak bardzo go kocham!!!!!!
 
jozkub62
Jezus moją chlubą .
 
 
dołącz
 
 
Niektórzy traktują krzyż instrumentalnie i wykorzystują do celów politycznych
Dlaczego nie zostawimy krzyża w bezpiecznym miejscu, tzn. w kościele lub domu prywatnym?
- Nadużycia nie uchylają prawa do używania czegoś.
 
Publiczny Różaniec za prześladowanych chrześcijan
22 października (czwartek) we Wrocławiu o godz. 17:00 odbył się kolejny publiczny Różaniec w intencji prześladowanych chrześcijan. Pod kościołem garnizonowym w centrum miasta zgromadziło się kilkanaście osób.
 
 
 
Copyright © Instytut im. Ks. Piotra Skargi              WWW.PIOTRSKARGA.PL