akcja
Krzyż w szkole
Dlaczego? Inni mówią, że edukacja z zasady powinna być neutralna światopoglądowo…
Nie istnieje coś takiego, jak neutralność światopoglądowa. Nie można uczyć dzieci bez odwołania się do kategorii prawdy i fałszu oraz dobra i zła. Z kolei nasze przekonania o tym, co jest prawdziwe i fałszywe oraz dobre i złe tworzą nasz światopogląd, a więc szkoła również go kształtuje nie zachowując przy tym żadnej neutralności. Dlaczego naucza się, że ziemia jest okrągła, a nie płaska, a Hitler był zbrodniarzem, a nie bohaterem? To nie są twierdzenia logicznie lub moralnie neutralne. Bez kategorii prawdy i fałszu oraz dobra i zła nie byłaby możliwa żadna nauka, żadne normy i wskazówki działania.
Neutralna światopoglądowo jest jedynie niewiedza. Gdy czegoś nie wiemy, to tym bardziej nie możemy powiedzieć, czy jest to prawda lub fałsz, albo dobro lub zło. Jednak szkoła istnieje po to, aby dawać wiedzę, a nie utwierdzać w niewiedzy, stąd niemożliwa jest jej neutralność światopoglądowa.
Pojęcie neutralności światopoglądowej zostało ukute przez zwolenników światopoglądowego relatywizmu. Szkoła niekoniecznie musi sprzyjać formowaniu jednego światopoglądu, jak to było za czasów PRL, ale może promować relatywizm światopoglądowy. Jednak w praktyce tej relatywizacji światopoglądu żąda się od katolików a nie ateistów, muzułmanów czy liberałów. Pełna relatywizacja nauczania w szkole doprowadziłaby do tego, że uznanie ziemi za płaską i Hitlera za bohatera byłoby równoprawne z twierdzeniami im przeciwnymi. Zatem ostatecznym efektem relatywizmu jest poznawczy nihilizm i życiowa anarchia. Trzeba sobie jasno powiedzieć: szkoła może być katolicka, muzułmańska, ateistyczna, liberalna czy relatywistyczna, ale nie może być neutralna, gdyż wtedy przestałaby być szkołą, która ma kształcić ludzi i w ten sposób wpływać na formowanie ich światopoglądu.
Dla przedstawicieli niektórych religii krzyż w miejscach publicznych – z różnych powodów – jest nie do zaakceptowania. Obecność krzyża w klasach lekcyjnych rani osoby wyznań niechrześcijańskich i niewierzących oraz przyczynia się do niepotrzebnych podziałów. Czy chrześcijaństwo, religia oparta na fundamencie miłości, ma przez swoje symbole obrażać innych ludzi?
Czy rzeczywiście krzyż rani czyjeś uczucia? Reakcją na obecność krzyża w szkole czy miejscu publicznym jest raczej oburzenie a nie płacz osoby skrzywdzonej jego widokiem. Oburzenie i gniew jest reakcją na obrazę, zniewagę czy zgorszenie, a nie na uczuciowe zranienie. Jak pisze św. Paweł: „Głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, który jest zgorszeniem dla Żydów, a głupstwem dla pogan” (1 Kor 1,23). Krzyż zawsze będzie powodem, że ktoś zareaguje oburzeniem i gniewem na jego obecność, gdyż wymaga od człowieka opowiedzenia się za lub przeciw Chrystusowi i wywołuje wątpliwości wśród niewierzących czy rzeczywiście wybrali prawdziwą drogę swojego życia. Stąd złość i nerwy wobec obecności krzyża, gdyż jako znak Jezusa będącego Prawdziwą Drogą do Życia może wywołać on zachwianie fałszywych przekonań.

dołącz
 
 
Krzysztof Jędrzejewski
Główny akcjonariusz Grupy Kopex, trzeciego na świecie koncernu z branży górniczej. W 2011 roku zajął 26. miejsce wśród najbogatszych Polaków, według miesięcznika "Forbes".
 
Podpisy przeciwko bluźnierstwom złożone w warszawskim Ratuszu
W imieniu ponad 43 000 osób przedstawiciele Krucjaty Młodych złożyli w warszawskim Ratuszu podpisy pod wnioskiem o niedopuszczenie do skandalicznego, bluźnierczego koncertu „Madonny”. Przeciwko temu wydarzeniu nadal można protestować za pośrednictwem www.protestuj.pl
 
 
 
Copyright © Instytut im. Ks. Piotra Skargi              WWW.PIOTRSKARGA.PL